sobota, 9 stycznia 2016

Rozdział 1

Krople deszczu tłukły się o okna napełniając pokój cichym stukotem. Szyby parowały przez różnicę temperatur. Mimo wszystko z dworu można było dostrzec twarz zamyślonej dziewczyny. Znudzone spojrzenie zielonych oczu odbijało się jak w lustrze. Dopiero teraz Karolina dostrzegła jaki ma nieład na głowie. Wzdychając ciężko i odrywając wzrok od mrocznej ulicy poszła do łazienki starając się nikogo nie obudzić. Spojrzała na zegar upewniając się, że jest trzecia w nocy. Coś dziwnego sprawiało, że nie mogła zasnąć. Jakieś dziwne uczucie nie możliwe do zlokalizowania. Kiedy doprowadzała swoje włosy do porządku usłyszała ze swojego pokoju głośną rockową piosenkę. 
"Nie mają kiedy dzwonić..." pomyślała Karolina i biegiem ruszyła do pokoju, aby przytłumić komórkę. Rozłączyła połączenie i spojrzała kto był na tyle mądry, żeby do niej dzwonić w nocy. Na ekranie widniało nazwisko "Jakub Śliwiński". Był to jej przyjaciel, którego znała od zaledwie roku. Chodzili razem do klasy w liceum i dodatkowo okazało się, że są sąsiadami.
"Czego chcesz? Obudziłbyś wszystkich!" napisała w SMSie. 
Odpowiedź przyszła prawie natychmiast.
"Jestem w ogrodzie. Chodź tutaj. Zobaczyłem coś ciekawego."
Dziewczyna pokręciła głową i po cichu wyszła z domu. W ogrodzie sąsiedniego domu ujrzała wysokiego blondyna o krótkich włosach zerkającego w swój teleskop, ukrytego pod wielkim parasolem. Podeszła do niego bliżej.
-Co takiego musisz mi pokazać, że musiałeś mnie budzić? - spytała.
-Przestań, wiem, że nie spałaś. - powiedział patrząc na nią ironicznie.
-A skąd możesz to wiedzieć?
-Mam swoje sposoby.
-Znów zaglądałeś do mojego pokoju, co? - spytała Karolina kręcąc głową w niedowierzaniu. Kuba zarumienił się i z powrotem spojrzał w lunetę.
-Podejdź. Musisz coś zobaczyć. - powiedział jak przestał się czerwienić i ustąpił miejsca dziewczynie. Ta nachyliła się i spojrzała przez teleskop. Zakryła ręką usta i głośno wciągnęła powietrze po czym odsunęła się od sprzętu.
-Nie prawda, że niewiarygodne? - spytał Kuba.
-Tak... Tyle gwiazd... Pewnie każda z nich ma swoją nazwę, co? - powiedziała z udawanym przejęciem - Tak serio to nic nie widziałam. Chyba, że naprawdę chodziło ci o gwiazdy...
-Ech...Jesteś niemożliwa... Ten teleskop nie jest jakiś super, ale dało się dostrzec pewien spadający obiekt. Może to być odłamek jakiejś odległej planety lub meteorytu... Sądziłem, że zainteresuje cię takie zjawisko.
-Wiesz... gdybym miała możliwość przebadania tej skały w poszukiwaniu jakichś ciekawych związków, to bardzo możliwe, ale ta spadnie pewnie miliony kilometrów stąd. Na pewno nie spadnie w Europie, a co dopiero w Polsce...
-W sumie masz rację... - powiedział chłopak spuszczając wzrok i zbierając teleskop. Złożył go i wrócił do domu żegnając Karolinę ruchem ręki. Dziewczyna uśmiechnęła się i wróciła do domu. Spojrzała na zegar i okazało się, że minęło tylko 15 minut. Położyła się i włożyła do uszu słuchawki. Po niedługim czasie w końcu udało jej się zasnąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz