niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział 2

Światło wpadające przez okno obudziło Karolinę wcześnie rano. Przetarła oczy i spojrzała na wyświetlacz leżącego obok poduszki smartphona, po czym cisnęła nim na drugi koniec łóżka zrywając się na nogi.
-Jak ja mogłam zaspać?! - krzyknęła przerażona biegając po pustym domu i próbując wyszykować się jakoś do szkoły. Wybiegła z domu w pogniecionym mundurku i z grzanką w ustach. Miała 15 minut, do 8.00. 
"Nie mam już autobusu...Jestem skończona" pomyślała przerażona oglądając rozkład jazdy na przystanku kilkanaście metrów od domu. Karolina zarzuciła plecak na drugie ramię i pędem ruszyła w stronę szkoły. Nie zważała na otoczenie przebiegając na czerwonym i potrącając ludzi. Wbiegła do lasu i ruszyła skrótem przeciskając się przez krzaki kiedy zobaczyła jakiś głaz, którego wcześniej tam nie było. Przyglądała mu się przez chwilę chcąc podejść bliżej, ale szybko rozmyśliła się widząc, że za dwie minuty zacznie się lekcja.
"Przyjdę tu na przerwie" pomyślała oglądając się przez ramię. Wbiegła do budynku idealnie z dzwonkiem i zadyszana poszła pod salę numer 15. Nauczyciel jeszcze nie przyszedł, więc usiadła, żeby opanować oddech. 
-Tutaj jesteś! - usłyszała nad sobą głos Kuby. -Bałem się, że nie przyjdziesz.
-O to się martwić nie musisz. Zawsze w odpowiednim miejscu...
-O niewłaściwym czasie. - dokończył Kuba. Karolina uśmiechnęła się do niego i chwilę później nadszedł ich nauczyciel biologii, pan Zaborski. Otworzył drzwi i czekał aż uczniowie wejdą do klasy. Nikt jednak (jak zwykle) nie ruszał się z miejsc. 
-No już. Nie mam całego dnia. - powiedział wchodząc do środka. 
Ogólnie pana Marka Zaborskiego chyba nikt nie lubił. Przysadzisty i przedwcześnie siwiejący o małych oczkach. Jeszcze dodatkowo prawie każdego dnia miał na sobie różową koszulę. Nikt się nie dziwił, że nazywany się wieprzem. 
Cała klasa 1C powstała i ślimacząc się weszła do środka. Na tablicy widniał już temat, "Komórka roślinna". Jak zawsze pan Zaborski zmierzył wzrokiem całą klasę po czym w całkowitej ciszy sprawdził obecność. Jeszcze chwilę wpatrywał się w monitor komputera po czym tubalnie powiedział:
-Kuba! Chodź do odpowiedzi z ostatnich lekcji.
Chłopak, który nie za bardzo interesował się sprawami przyziemnymi nigdy nie lubił biologii, nigdy też nie znalazł sposobu, żeby się jej skutecznie uczyć.
-Ale, proszę pana...
Nauczyciel podniósł na niego wzrok i zaczął świdrować swoimi błękitnymi oczami. Kuba wstał, wzdrygnął się po czym tak szybko i wyraźnie jak tylko umiał wyjaśnił, że ma szczęśliwy numerek i nie powinien być dziś odpytywany.
-Masz rację, Jakubie... - powiedział biolog i Kuba z westchnieniem usiadł i uśmiechnął się do siedzącej obok Karoliny. 
-No to ci się dzisiaj upiekło... - podsumowała.
-Więc odpowiadać będzie Wiktoria! - krzyknął pan Zaborowski. Była to jedna z najwredniejszych dziewczyn w klasie. Na każdym kroku upokarzała wszystkich słabszych od siebie. Odsunęła krzesło z piskiem i żując arogancko gumę podeszła do nauczyciela patrząc bykiem na Kubę, dzięki któremu się tu znalazła.
-Mam przechlapane, Lina... - szepnął Jakub przełykając głośno ślinę.
-Nie przesadzaj. Na przerwie wychodzimy ze szkoły.
-Ale...Po co?
-Zobaczysz. A teraz cicho. - skończyła Karolina pokazując głową na pana Zaborskiego, który słuchając bezsensownych odpowiedzi Wiktorii przyglądał się im.
Równo z dzwonkiem Karolina i Kuba wyskoczyli z sali i popędzili do lasu, w którym wcześniej dziewczyna zobaczyła coś dziwnego. Kiedy Karolina ujrzała głaz ucieszyła się i podbiegła bliżej. Kuba dotarł po jakimś czasie. Nigdy nie lubił biegać. Kiedy Karolina dotknęła przedmiotu okazało się, że nie jest on skałą. Był to zimny metal.
-Co wy tu robicie? - usłyszeli za sobą jakiś głos. Odwrócili się i ujrzeli syna swojego nauczyciela matematyki, Juliana. Miał dopiero licencjat, ale dyrektor szkoły przymknął na to oko biorąc pod uwagę jego umiejętności i zrobił go zastępcą nauczycielki chemii podczas gdy ta była na macierzyńskim.
-Umm...My tylko... - zaczął Kuba kręcąc kciukami młynek.
-Chodzi o to, że w drodze do szkoły zobaczyłam coś takiego i zainteresowało mnie. Myślałam, że to jakaś skała, ale nie... - powiedziała Karolina przyglądając się machinie.
-Dajcie mi to zobaczyć. - Julek przepchnął się między nimi i zaczął skrupulatnie oglądać znalezisko. Po chwili sięgnął na spód, pociągnął za coś i odsunął się. Z miejsca, w którym jeszcze przed chwilą znajdował się Julian buchnęła para.
-Co ty zrobiłeś? - spytała Karolina.
-Znalazłem jakąś wajchę i postanowiłem ją pociągnąć...Tyle. - wzruszył ramionami.
-Powaliło cię, facet!? - krzyknął Kuba -To mogła być bomba czy coś podobnego!
Podczas gdy Jakub wykrzykiwał oskarżenia "głaz" zaczął się otwierać niczym jajko. Karolina zajrzała do środka. Było tam strasznie gorąco, a na fotelu siedział jakiś nieprzytomny mężczyzna.
-Kuba, czy ty myślisz o tym samym co ja? - spytała Lina patrząc na kolegę. Ten pokręcił głową w niedowierzaniu.
-Też ci się wydaje, że to jest to co widziałem wczoraj wieczorem?
-Nom... - powiedziała dziewczyna i wytłumaczyła Julianowi co się wydarzyło.

sobota, 9 stycznia 2016

Rozdział 1

Krople deszczu tłukły się o okna napełniając pokój cichym stukotem. Szyby parowały przez różnicę temperatur. Mimo wszystko z dworu można było dostrzec twarz zamyślonej dziewczyny. Znudzone spojrzenie zielonych oczu odbijało się jak w lustrze. Dopiero teraz Karolina dostrzegła jaki ma nieład na głowie. Wzdychając ciężko i odrywając wzrok od mrocznej ulicy poszła do łazienki starając się nikogo nie obudzić. Spojrzała na zegar upewniając się, że jest trzecia w nocy. Coś dziwnego sprawiało, że nie mogła zasnąć. Jakieś dziwne uczucie nie możliwe do zlokalizowania. Kiedy doprowadzała swoje włosy do porządku usłyszała ze swojego pokoju głośną rockową piosenkę. 
"Nie mają kiedy dzwonić..." pomyślała Karolina i biegiem ruszyła do pokoju, aby przytłumić komórkę. Rozłączyła połączenie i spojrzała kto był na tyle mądry, żeby do niej dzwonić w nocy. Na ekranie widniało nazwisko "Jakub Śliwiński". Był to jej przyjaciel, którego znała od zaledwie roku. Chodzili razem do klasy w liceum i dodatkowo okazało się, że są sąsiadami.
"Czego chcesz? Obudziłbyś wszystkich!" napisała w SMSie. 
Odpowiedź przyszła prawie natychmiast.
"Jestem w ogrodzie. Chodź tutaj. Zobaczyłem coś ciekawego."
Dziewczyna pokręciła głową i po cichu wyszła z domu. W ogrodzie sąsiedniego domu ujrzała wysokiego blondyna o krótkich włosach zerkającego w swój teleskop, ukrytego pod wielkim parasolem. Podeszła do niego bliżej.
-Co takiego musisz mi pokazać, że musiałeś mnie budzić? - spytała.
-Przestań, wiem, że nie spałaś. - powiedział patrząc na nią ironicznie.
-A skąd możesz to wiedzieć?
-Mam swoje sposoby.
-Znów zaglądałeś do mojego pokoju, co? - spytała Karolina kręcąc głową w niedowierzaniu. Kuba zarumienił się i z powrotem spojrzał w lunetę.
-Podejdź. Musisz coś zobaczyć. - powiedział jak przestał się czerwienić i ustąpił miejsca dziewczynie. Ta nachyliła się i spojrzała przez teleskop. Zakryła ręką usta i głośno wciągnęła powietrze po czym odsunęła się od sprzętu.
-Nie prawda, że niewiarygodne? - spytał Kuba.
-Tak... Tyle gwiazd... Pewnie każda z nich ma swoją nazwę, co? - powiedziała z udawanym przejęciem - Tak serio to nic nie widziałam. Chyba, że naprawdę chodziło ci o gwiazdy...
-Ech...Jesteś niemożliwa... Ten teleskop nie jest jakiś super, ale dało się dostrzec pewien spadający obiekt. Może to być odłamek jakiejś odległej planety lub meteorytu... Sądziłem, że zainteresuje cię takie zjawisko.
-Wiesz... gdybym miała możliwość przebadania tej skały w poszukiwaniu jakichś ciekawych związków, to bardzo możliwe, ale ta spadnie pewnie miliony kilometrów stąd. Na pewno nie spadnie w Europie, a co dopiero w Polsce...
-W sumie masz rację... - powiedział chłopak spuszczając wzrok i zbierając teleskop. Złożył go i wrócił do domu żegnając Karolinę ruchem ręki. Dziewczyna uśmiechnęła się i wróciła do domu. Spojrzała na zegar i okazało się, że minęło tylko 15 minut. Położyła się i włożyła do uszu słuchawki. Po niedługim czasie w końcu udało jej się zasnąć.

niedziela, 3 stycznia 2016

Wprowadzenie

Na blogu będę opisywać życie pewnej nastolatki. Niby zwykłe i bez większych wrażeń, ale po szkole potrafią dziać się naprawdę niesamowite rzeczy. Główna bohaterka wraz ze swoimi przyjaciółmi stara się odkryć najgłębsze tajemnice ze świata ich zainteresowań czyli: chemii, geografii jak i astronomii. Do czego doprowadzi ich ciekawość świata i ambicje? Czy ktoś zdoła im przeszkodzić w podróżowaniu w różne zakątki świata, nie tylko realnego? 
Rozdziały zaczną pojawiać się już niedługo, więc zapraszam. Mam nadzieję, że uda mi się was przekonać, że szkolne przedmioty też potrafią zainteresować na dużą miarę :D