-Jak ja mogłam zaspać?! - krzyknęła przerażona biegając po pustym domu i próbując wyszykować się jakoś do szkoły. Wybiegła z domu w pogniecionym mundurku i z grzanką w ustach. Miała 15 minut, do 8.00.
"Nie mam już autobusu...Jestem skończona" pomyślała przerażona oglądając rozkład jazdy na przystanku kilkanaście metrów od domu. Karolina zarzuciła plecak na drugie ramię i pędem ruszyła w stronę szkoły. Nie zważała na otoczenie przebiegając na czerwonym i potrącając ludzi. Wbiegła do lasu i ruszyła skrótem przeciskając się przez krzaki kiedy zobaczyła jakiś głaz, którego wcześniej tam nie było. Przyglądała mu się przez chwilę chcąc podejść bliżej, ale szybko rozmyśliła się widząc, że za dwie minuty zacznie się lekcja.
"Przyjdę tu na przerwie" pomyślała oglądając się przez ramię. Wbiegła do budynku idealnie z dzwonkiem i zadyszana poszła pod salę numer 15. Nauczyciel jeszcze nie przyszedł, więc usiadła, żeby opanować oddech.
-Tutaj jesteś! - usłyszała nad sobą głos Kuby. -Bałem się, że nie przyjdziesz.
-O to się martwić nie musisz. Zawsze w odpowiednim miejscu...
-O niewłaściwym czasie. - dokończył Kuba. Karolina uśmiechnęła się do niego i chwilę później nadszedł ich nauczyciel biologii, pan Zaborski. Otworzył drzwi i czekał aż uczniowie wejdą do klasy. Nikt jednak (jak zwykle) nie ruszał się z miejsc.
-No już. Nie mam całego dnia. - powiedział wchodząc do środka.
Ogólnie pana Marka Zaborskiego chyba nikt nie lubił. Przysadzisty i przedwcześnie siwiejący o małych oczkach. Jeszcze dodatkowo prawie każdego dnia miał na sobie różową koszulę. Nikt się nie dziwił, że nazywany się wieprzem.
Cała klasa 1C powstała i ślimacząc się weszła do środka. Na tablicy widniał już temat, "Komórka roślinna". Jak zawsze pan Zaborski zmierzył wzrokiem całą klasę po czym w całkowitej ciszy sprawdził obecność. Jeszcze chwilę wpatrywał się w monitor komputera po czym tubalnie powiedział:
-Kuba! Chodź do odpowiedzi z ostatnich lekcji.
Chłopak, który nie za bardzo interesował się sprawami przyziemnymi nigdy nie lubił biologii, nigdy też nie znalazł sposobu, żeby się jej skutecznie uczyć.
-Ale, proszę pana...
Nauczyciel podniósł na niego wzrok i zaczął świdrować swoimi błękitnymi oczami. Kuba wstał, wzdrygnął się po czym tak szybko i wyraźnie jak tylko umiał wyjaśnił, że ma szczęśliwy numerek i nie powinien być dziś odpytywany.
-Masz rację, Jakubie... - powiedział biolog i Kuba z westchnieniem usiadł i uśmiechnął się do siedzącej obok Karoliny.
-No to ci się dzisiaj upiekło... - podsumowała.
-Więc odpowiadać będzie Wiktoria! - krzyknął pan Zaborowski. Była to jedna z najwredniejszych dziewczyn w klasie. Na każdym kroku upokarzała wszystkich słabszych od siebie. Odsunęła krzesło z piskiem i żując arogancko gumę podeszła do nauczyciela patrząc bykiem na Kubę, dzięki któremu się tu znalazła.
-Mam przechlapane, Lina... - szepnął Jakub przełykając głośno ślinę.
-Nie przesadzaj. Na przerwie wychodzimy ze szkoły.
-Ale...Po co?
-Zobaczysz. A teraz cicho. - skończyła Karolina pokazując głową na pana Zaborskiego, który słuchając bezsensownych odpowiedzi Wiktorii przyglądał się im.
Równo z dzwonkiem Karolina i Kuba wyskoczyli z sali i popędzili do lasu, w którym wcześniej dziewczyna zobaczyła coś dziwnego. Kiedy Karolina ujrzała głaz ucieszyła się i podbiegła bliżej. Kuba dotarł po jakimś czasie. Nigdy nie lubił biegać. Kiedy Karolina dotknęła przedmiotu okazało się, że nie jest on skałą. Był to zimny metal.
-Co wy tu robicie? - usłyszeli za sobą jakiś głos. Odwrócili się i ujrzeli syna swojego nauczyciela matematyki, Juliana. Miał dopiero licencjat, ale dyrektor szkoły przymknął na to oko biorąc pod uwagę jego umiejętności i zrobił go zastępcą nauczycielki chemii podczas gdy ta była na macierzyńskim.
-Umm...My tylko... - zaczął Kuba kręcąc kciukami młynek.
-Chodzi o to, że w drodze do szkoły zobaczyłam coś takiego i zainteresowało mnie. Myślałam, że to jakaś skała, ale nie... - powiedziała Karolina przyglądając się machinie.
-Dajcie mi to zobaczyć. - Julek przepchnął się między nimi i zaczął skrupulatnie oglądać znalezisko. Po chwili sięgnął na spód, pociągnął za coś i odsunął się. Z miejsca, w którym jeszcze przed chwilą znajdował się Julian buchnęła para.
-Co ty zrobiłeś? - spytała Karolina.
-Znalazłem jakąś wajchę i postanowiłem ją pociągnąć...Tyle. - wzruszył ramionami.
-Powaliło cię, facet!? - krzyknął Kuba -To mogła być bomba czy coś podobnego!
Podczas gdy Jakub wykrzykiwał oskarżenia "głaz" zaczął się otwierać niczym jajko. Karolina zajrzała do środka. Było tam strasznie gorąco, a na fotelu siedział jakiś nieprzytomny mężczyzna.
-Kuba, czy ty myślisz o tym samym co ja? - spytała Lina patrząc na kolegę. Ten pokręcił głową w niedowierzaniu.
-Też ci się wydaje, że to jest to co widziałem wczoraj wieczorem?
-Nom... - powiedziała dziewczyna i wytłumaczyła Julianowi co się wydarzyło.
-Mam przechlapane, Lina... - szepnął Jakub przełykając głośno ślinę.
-Nie przesadzaj. Na przerwie wychodzimy ze szkoły.
-Ale...Po co?
-Zobaczysz. A teraz cicho. - skończyła Karolina pokazując głową na pana Zaborskiego, który słuchając bezsensownych odpowiedzi Wiktorii przyglądał się im.
Równo z dzwonkiem Karolina i Kuba wyskoczyli z sali i popędzili do lasu, w którym wcześniej dziewczyna zobaczyła coś dziwnego. Kiedy Karolina ujrzała głaz ucieszyła się i podbiegła bliżej. Kuba dotarł po jakimś czasie. Nigdy nie lubił biegać. Kiedy Karolina dotknęła przedmiotu okazało się, że nie jest on skałą. Był to zimny metal.
-Co wy tu robicie? - usłyszeli za sobą jakiś głos. Odwrócili się i ujrzeli syna swojego nauczyciela matematyki, Juliana. Miał dopiero licencjat, ale dyrektor szkoły przymknął na to oko biorąc pod uwagę jego umiejętności i zrobił go zastępcą nauczycielki chemii podczas gdy ta była na macierzyńskim.
-Umm...My tylko... - zaczął Kuba kręcąc kciukami młynek.
-Chodzi o to, że w drodze do szkoły zobaczyłam coś takiego i zainteresowało mnie. Myślałam, że to jakaś skała, ale nie... - powiedziała Karolina przyglądając się machinie.
-Dajcie mi to zobaczyć. - Julek przepchnął się między nimi i zaczął skrupulatnie oglądać znalezisko. Po chwili sięgnął na spód, pociągnął za coś i odsunął się. Z miejsca, w którym jeszcze przed chwilą znajdował się Julian buchnęła para.
-Co ty zrobiłeś? - spytała Karolina.
-Znalazłem jakąś wajchę i postanowiłem ją pociągnąć...Tyle. - wzruszył ramionami.
-Powaliło cię, facet!? - krzyknął Kuba -To mogła być bomba czy coś podobnego!
Podczas gdy Jakub wykrzykiwał oskarżenia "głaz" zaczął się otwierać niczym jajko. Karolina zajrzała do środka. Było tam strasznie gorąco, a na fotelu siedział jakiś nieprzytomny mężczyzna.
-Kuba, czy ty myślisz o tym samym co ja? - spytała Lina patrząc na kolegę. Ten pokręcił głową w niedowierzaniu.
-Też ci się wydaje, że to jest to co widziałem wczoraj wieczorem?
-Nom... - powiedziała dziewczyna i wytłumaczyła Julianowi co się wydarzyło.